Do ostatnich dwóch spotkań, rozgrywanych w ciągu 48 godzin, przystępowaliśmy mocno osłabieni. Z różnych powodów brakowało wielu ważnych zawodników, jednak byliśmy w dobrej dyspozycji i w meczach z Domaniowem i Wratislavią celowaliśmy w zdobycie punktów w obu kolejkach.
Rozpocznijmy od czwartkowego starcia w Domaniowie. Wiedzieliśmy, że o 3 punkty nie będzie łatwo, bo gospodarze otrząsnęli się po bolesnym zderzeniu z okręgówką i zaczęli punktować. Do tego dość ciężkie warunki rozgrywania meczu i to dawało nam obraz spotkania, w którym ani na moment nie możemy stracić koncentracji. Wynik spotkania otwieramy bardzo szybko, gdy po akcji Arka Koterby i dośrodkowaniu prosto na głowę Mateusza Królika, ten drugi kieruje piłkę do siatki. Atakujemy bramkę gospodarzy raz za razem, jednak bez zdobyczy bramkowej. W 30. minucie chwilę dekoncentracji w defensywie wykorzystuje Rapid i wyrównuje stan meczu. Odpowiadamy jednak błyskawicznie – najpierw w polu karnym najszybszy jest Królik i uprzedza bramkarza i obrońców Domaniowa pakując piłkę do bramki, a kilka minut później po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, głową bramkę zdobywa Paweł Olenkiewicz. Druga połowa rozpoczęła się dla nas wyśmienicie, gdy faulowany w polu karnym był Mateusz Królik, jednak strzał z 11. metrów Maćka Rynga był minimalnie niecelny. Od tego czasu na boisku działo się wiele, jednak emocji czysto sportowych z minuty na minutę było jak na lekarstwo. Gospodarze skupiali się głównie na chęci wybicia nam piłki z głowy agresywną grą, a my chcieliśmy w zdrowiu utrzymać 3 punkty. Ostatecznie wynik nie uległ zmianie i wywozimy 3 punkty z Domaniowa.
W ostatniej kolejce rundy jesiennej gościliśmy drużynę z Wrocławia. Spotkanie z Wratislavią zapowiadało się na trudną przeprawę, jednak chcieliśmy powalczyć o komplet punktów. W pierwszej części gry nie było wiele czystych sytuacji bramkowych – obie drużyny zdobyły po jednym trafieniu. Wynik otworzyli goście, którzy po akcji prawą stroną i zagraniu w pole karne zdobywają pierwsze trafienie, my z kolei odpowiadamy piękną bramką Daniela Pawlaka, który uderzył z ostrego kąta z powietrza i zmieścił futbolówkę przy samym słupku bramki gości. W drugiej części meczu obraz gry się nie zmienił, nadal obie strony głównie walczyły o przejęcie inicjatywy w środkowej strefie boiska, bez większych klarownych sytuacji. Jednak podobnie jak w pierwszej połowie, byliśmy świadkami dwóch trafień. Najpierw nieporozumienie w naszych szeregach przy wyprowadzeniu piłki wykorzystują Wrocławianie i wychodzą na prowadzenie – my z kolei odpowiadamy udaną akcją indywidualną Mariusza Sochania, który zdecydował się na rajd prawą stroną – ograł dwóch obrońców gości i potem mocnym uderzeniem po krótkim rogu zdobył wyrównującą bramkę. Obie strony usilnie walczyły do końca spotkania o przechylenie szali zwycięstwa na swoją stronę, jednak ostatecznie wynik nie uległ zmianie i rundę jesienną kończymy podziałem punktów w meczu z Wratislavią.
