Do meczu z Orłem Prusice przystępowaliśmy w pełni świadomi, że jest to dość ważne starcie i celem drużyny było jedynie zwycięstwo. Plan realizowaliśmy od samego początku, gdy w pierwszej minucie ostrzeliwaliśmy bramkę gości, aż w końcu po dośrodkowaniu Rynga, głową bramkę zdobywa Naskręt. Graliśmy dość swobodnie i raz za razem przedostawaliśmy się pod bramkę Prusic zarówno akcjami kombinacyjnymi i jak i indywidualnymi rajdami. Do przerwy prezentowaliśmy się naprawdę bardzo solidnie i po 45. minutach wynik brzmiał 3:0, bo dwie bramki zdobył jeszcze Maciek Ryng. Jedno trafienie to pewnie wykonany rzut karny, podyktowany po faulu bramkarza na wychodzącym Naskręcie, drugie to efekt akcji Arka Koterby, który wpadł w pole karne i obsłużył Maćka podaniem do nogi. Zmarnowaliśmy jeszcze kilka niezłych sytuacji, ale pierwsze trzy kwadranse były dla nas jak najbardziej satysfakcjonujące.
Wydawało się, że w drugiej połowie nic się nie zmieni i nadal będziemy dominować, tym bardziej, że zaraz po przerwie podwyższamy prowadzenie za sprawą akcji Arkadiusza Koterby, który przymierzył zza pola karnego i zdobył bramkę na 4:0. Zawodnicy z Prusic tymczasem, kiedy już nie mieli nic do stracenia, poprawili jakość gry i prezentowali się znacznie lepiej niż w pierwszej części meczu. Owocem udanych momentów gości był rzut wolny zamieniony na bramkę strzałem z ok. 25 metrów. Nadzieje Prusic ostatecznie rozwiał bramką na 5:1 Maciek Ryng, którym tym samym skompletował hattrick. Orzeł jeszcze próbował walczyć i znów zdobył kolejną bramkę po strzale z rzutu wolnego, ale w ostatnich fragmentach to my byliśmy znacznie bliżej kolejnych trafień. Stworzyliśmy sobie kilka bardzo dobrych sytuacji, ale ostatecznie wynik nie uległ zmianie.
Cieszy wynik, przełamanie passy nieudanych występów domowych i 3 punkty w meczu z rywalem, który urywał punkty solidnym drużynom. Za tydzień czeka nas niemniej ważne spotkanie, gdyż udamy się na wyjazdowe starcie do Międzyborza (sobota, 23.10, 14:00).
