Z pewnością nie jechaliśmy na wrocławskie Pawłowice w roli faworyta, gdyż wicelider – Orzeł, do tej pory tylko w dwóch meczach nie odniósł zwycięstwa i imponował formą.
Początek meczu jednak napawał optymizmem, gdyż prezentowaliśmy się naprawdę dobrze na tle silnego przeciwnika, w barwach którego wystąpił nasz były zawodnik – Bartek Skowroński. Pierwsze 15 minut mogliśmy zapisać po swojej stronie, potem do ataku przystąpili gospodarze, ale nasza odpowiedź była najlepsza z możliwych. Po zagraniu piłki z naszej połowy do kontry, dopada do niej Mariusz Sochań i decyduje się na próbę uderzenia z ok. 45 metrów – piękny lob wpada wysuniętemu bramkarzowi za kołnierz i mamy prowadzenie. Gospodarze atakują naszą bramkę i dość szybko (po 7 minutach) jest już remis po sprytnie rozegranym rzucie rożnym. Jednak przed przerwą zadajemy jeszcze jeden cios, gdy po akcji Arka Koterby, obsłużony w polu karnym zostaje Maciek Ryng i zdobywa gola na 1:2! Pierwsza połowa była naprawdę ciekawa i bezstronni obserwatorzy mogli być zadowoleni z poziomu widowiska.
W drugiej części meczu nadal działo się wiele – w okolicach 55. minuty świetną interwencją na linii popisuje się Artur Walczak, który zatrzymuje strzał napastnika Pawłowic z najbliższej odległości, a już 5 minut później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Rynga, w polu karnym najwyżej wyskakuje Daniel Pawlak i zdobywa swoją debiutancką bramkę w barwach Żórawiny celnym strzałem głową! Niestety z prowadzenia nie cieszymy się zbyt długo, bo gospodarze strzelają dwa gole – z naszej perspektywy bardzo dyskusyjne. Przy golu na 2:3 – w zamieszaniu na przedpolu bramki piłkę nogą wybija nasz bramkarz i trafiając w piłkę, równocześnie jest faulowany i nie podnosi się z murawy – gospodarze dopadają do piłki w okolicach 14. metra i zdobywają gola strzałem do pustej bramki. Przy bramce na 3:3 doszło do kolejnej kontrowersji – piłka opuściła plac gry za liną boczną na wysokości 20. metra od naszej bramki, sędzia asystent, będąc blisko miejsca zdarzenia, wskazał, że to my będziemy wznawiać grę, natomiast główny arbiter przyznał wrzut z autu dla Orła, którego zawodnicy błyskawicznie zagrali w pole karne, gdzie doszło do faulu na atakującym graczu z Pawłowic i sędzia podyktował rzut karny, zamieniony pewnie na bramkę przez jednego z zawodników gospodarzy. Po chwili wychodzącego na czystą pozycję Królika faulował środkowy obrońca Orła i Wrocławianie do końca meczu grali w osłabieniu. Mimo tego tempo meczu było nadal dość wysokie – żadna z drużyn nie była zadowolona z remisu – gospodarze próbowali rozerwać naszą obroną indywidualnymi akcjami na pograniczu pola karnego – my mieliśmy dwie świetne szanse – najpierw lob Maćka Rynga ponad goalkeeperem minął pustą bramkę Pawłowic, a chwilę później Daniluk zamykał dośrodkowanie minimalnie niecelnym strzałem głową.
Ostatecznie mecz zakończył się remisem 3:3, z którego żadna ze stron po spotkaniu nie była zadowolona, ale należy oddać obu zespołom, że pokazały się z dobrej strony i stworzyły niezwykle ciekawe widowisko. W najbliższą sobotę o godzinie 13:00 podejmować będziemy Odrę Lubiąż. Serdecznie zapraszamy na mecz!
